Strona główna Miasto Łańcut Zastój rozwojowy na „Jednostce”

Zastój rozwojowy na „Jednostce”

270
0
Zielonym kolorem oznaczono obszar "Jednostki" przeznaczony na działalność gospodarczą

Problem miasta, starostwa, spółdzielni czy systemu. Połączone problemy, nierozwiązane odbiją się na możliwościach rozwojowych Łańcuta.

Kilka miesięcy temu pojawił się spór pomiędzy prezesem Łańcuckiej Spółdzielni Mieszkaniowej Andrzejem Micke, a władzami powiatu, pod które podlega Centrum Medyczne w Łańcucie, czyli prawny właściciel terenów byłej jednostki wojskowej obok osiedla gen. Maczka.

            Teren został podzielony na działki i ogłoszono przetarg na ich sprzedaż. Decyzję podjął zarząd Centrum Medycznego, opierając się na rekomendacji rady nadzorczej. Jako, że szpital podlega pod władze powiatowe, wszystko musiało odbyć się za zgodą starosty powiatu Adama Krzysztonia.

            Główną osią sporu była ostatnia działka, która nie miała nabywcy. Przetarg trwał około 2 lat, a problem ze sprzedażą był związany z tym, że na danej działce nie można było wybudować żadnych budynków. Wszystko to za sprawą tego, że był tam dawniej plac defiladowy i konserwator nie wydał zgody na budowę. 27 października działka, na której był plac defiladowy, została sprzedana, tym samym całość terenu wystawionego na sprzedaż przeszła w ręce prywatne.

            Prezes Spółdzielni zgłosił chęć nabycia lub wydzierżawienia tej działki,  aby móc stworzyć na niej parking dla mieszkańców osiedla gen. Maczka. Jak powiedziała wicestarosta Barbara Pilawa-Kraus, na spotkaniu mieszkańców osiedla, nie jest to możliwe ze względu na trwający przetarg. Podczas burzliwej debaty burmistrz Łańcuta Rafał Kumek stanął po stronie prezesa Spółdzielni, zarzucając starostwu, że nie chce zrobić nic, co miałoby korzyść dla ludzi, a zasłanianie się rekomendacją jako czymś, z czym nie można dyskutować, jest bez sensu i nie ma żadnego logicznego wytłumaczenia. Sam ze swojej strony zaproponował, że miasto może kupić tą działkę jeżeli spółdzielnia nie może, lub wesprzeć ją finansowo w tym celu.  Pani Pilawa-Kraus ograniczyła się do stwierdzenia, że starostwo nie może podważyć rekomendacji rady nadzorczej Centrum Medycznego, ani podjąć innych działań, a wszystko było zrobione z myślą aby utrzymać działające tam przedsiębiorstwa.

            Cały spór skupiał się wokół tego, że każdy chciałby coś dla siebie ugrać. Starostwo próbowało z tego terenu wycisnąć tyle pieniędzy, ile tylko może, bez żadnego weń inwestowania, co jak wiemy, skończyło się jego podziałem i sprzedażą. Pozycja prezesa Spółdzielni na stanowisku jest niepewna przez nawarstwianie się różnych problemów od jakiegoś czasu, jemu najbardziej w tym momencie pomogłoby rozwiązanie odwiecznego problemu osiedla gen. Maczka, czyli brak miejsc parkingowych. Burmistrz, który stanął po stronie Spółdzielni pokazałby się jako osoba dbająca o interesy mieszkańców miasta i „silny włodarz” w końcu strony sporu były na różnych poziomach, gdyby miasto wraz ze spółdzielnią postawiły na swoim w opinii publicznej wyglądałyby na silniejsze od władz powiatowych. 

            Tak wyglądały strony i przedmiot sporu. Konflikt to jedno, ale czy toczył się on wokół właściwego problemu danego terenu? Tematem sporu był podział terenu  i to do kogo trafi ta działka, która nie miała nabywcy. Każdy miał swój cel w tym żeby było po jego myśli.

            Problemem danego terenu, jako terenu handlowo- produkcyjno- usługowego jest coś zupełnie innego. Jest to brak gruntownego zmodernizowania. Trzeba przyjrzeć się jak obecnie wygląda omawiany teren; stan i rodzaj budynków, odległości między nimi, ścieżki komunikacyjne (drogi wewnętrzne i dojazdowe), jaki rodzaj działalności gospodarczych jest tam prowadzony, przyjrzeć się korelacji pomiędzy powyższymi elementami i porównać to z nowoczesnymi strefami ekonomicznymi, np. strefa na Podzwierzyńcu (tereny przeznaczone na działalność gospodarczą). Najważniejszy jest dostęp do infrastruktury komunikacyjnej tj. torów kolejowych, większych dróg np. autostrada. Główna celem podziału nowoczesnych stref  podlega na maksymalnym zapełnieniu przestrzeni przy jednoczesnym zapewnieniu dojazdu do każdej posesji także, pojazdom o większych gabarytach. W przypadku „jednostki” można taki dostęp zapewnić przez poszerzenie części ul. Batalionów Chłopskich, co da lepszy dostęp E4. Istnieje taka możliwość, gdyż od strony Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie do jego zabudowań jest kilkanaście metrów trawnika.

            Problemem w modernizacji w dużym stopniu jest nadzór konserwatora zabytków. W Polsce praktycznie nie ma możliwości wpływu na decyzję konserwatora z poziomu lokalnego, podlega on tylko pod władze w Warszawie. Dlatego wszelkie zmiany, czy inwestycje dotyczące terenów, gdzie do niego należy ostatnie słowo trwają bardzo długo, nawet latami lub są po prostu blokowane. Dotyczy to także takich obiektów jak właśnie omawiana „jednostka”. Nie liczy się, że inwestycja mogłaby się zwrócić i przynosić dochody, dawać miejsca pracy. Nie ważne, że już dawno nie ma wartości historycznej, jest ruiną dosłownie i w przenośni. Konserwator ma ostanie słowo, zatwierdza wszystkie decyzje, a nie ma możliwości najmniejszego wpływu na jego działania w prawie takim stopniu jak sędziowie czy prokuratorzy.

Inną sprawą jest brak chęci do walki ze strony władz powiatu aby dany stan rzeczy zmienić, skupianie się na teraźniejszości bez planów na przyszłość. Zamiast przekształcić jednostkę, zmodernizować, lepiej zagospodarować aby powiat, Centrum Medyczne miały stały przychód, teren podzielono i sprzedano. Możliwości, które z czasem można byłoby urzeczywistnić zamieniono na jednorazowy, większy dopływ pieniędzy, który zostanie spożytkowany na bieżące wydatki, a nie ma zapowiedzi jakichś inwestycji, które zapewniałyby alternatywne źródło dochodu. Gdyby była taka wola, można by było przeprowadzić wszystko tak, aby firmy obecnie działające firmy miały też miejsce dla siebie, wedle potrzeb prowadzonej działalności.

            Zamiast inwestycji i rozwoju, szanse na poprawę zostały sprzedane, a skutki polityki skupionej tylko na tu i teraz odczujemy w przyszłości gdy nastaną trudniejsze czasy, a te zawsze w końcu nas czekają.