Strona główna Gmina Łańcut Tajemnice łańcuckiego zamku

Tajemnice łańcuckiego zamku

200
0

Łańcut to niewielkie miasto na Podkarpaciu, którego urok i bogata architektura corocznie przyciąga tysiące turystów. Niewątpliwie perełką tego miejsca jest zamek, zaliczany do najpiękniejszych siedzib arystokratycznych w Polsce. To niezwykłe miejsce, prezentujące bogate wnętrza mieszkalne wraz z całym parkowym otoczeniem, sprawia wrażenie iście niebiańskie, gdyby nie dawne historie i zamkowi lokatorzy, którym po dzień dzisiejszy ciężko opuścić zamek.

Początki historii Łańcuta wiąże się z pierwszą lokacją miasta dokonaną przez króla Kazimierza Wielkiego w 1349 roku. Jego właścicielami byli kolejno Pileccy, Stadniccy, Lubomirscy i Potoccy. Obecny zamek zbudowano w latach 1629-1642 na miejscu wcześniejszego, zniszczonego na początku XVII wieku. Był to typowo obronny obiekt, który 100 lat później Izabella Lubomirska przemieniła w piękny zespół pałacowo-parkowy w stylu angielskim. Księżna kochała przepych, dzięki czemu zamek zawdzięcza jej cenne wnętrza i urokliwe sale. Jej ulubionym kolorem był jasny niebieski, przez co zyskała sobie miano Błękitnej Markizy. W takich kolorach widziano ją ubraną najczęściej i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby niebieska zjawa nie pojawiała się nadal we wnętrzach zamku. Najprawdopodobniej tak upodobała sobie to miejsce, które zawdzięcza jej swój ówczesny wygląd, że ciągle krąży po swoich dawnych włościach, doglądając wszystkich szczegółów, zaś przypadkowe osoby, przyprawiając o niemałe przerażenie. Może ciągle boi się o swój dobytek…

Izabella miała córkę Julię, która jako osiemnastoletnia dziewczyna poślubiła Jana Potockiego. Nie była to jednak szczęśliwa miłość, gdyż mąż jej kochał podróże i często pozostawiał żonę samą w zamku. Osamotniona kobieta zakochała się w oficerze wojsk rosyjskich – Eustachym Sanguszce – lecz gdy ten niebawem wyruszył na front, dziewczyna wpadła w obłęd. Z utęsknieniem siedziała przy małym biurku i pisała do niego liczne listy. Nie doczekała się jego powrotu, zmarła młodo na gruźlicę, gdy ten walczył w powstaniu kościuszkowskim. Ta piękna dziewczyna, zwana Białą Damą, po dzień dzisiejszy pisze listy do ukochanego z łańcuckiego zamku. Ciekawe, czy choć na jeden otrzymała odpowiedź…

Ostatnią, choć wzbudzająca najwięcej grozy postacią jest duch Stanisława Stadnickiego, zwanego Diabłem Łańcuckim. Miano takie zyskał ze względu na licznie prowadzone sąsiedzkie wojny, częste rabunki, zastraszanie, torturowanie i więzienie mieszkańców miasta. Łańcut był w jego posiadaniu od 1586 roku. Zginął w 1610 roku z rąk swojego największego przeciwnika – Łukasza Opalińskiego. Widocznie jego diabelska natura i występki, których dopuścił się za życia nie pozwalają, by jego duch zaznał spokoju po śmierci. Ponoć po dziś dzień snuje się po zamkowych korytarzach lub w burzliwe noce pędzi na swym koniu po ulicach Łańcuta. Być może zmierza na kolejną potyczkę ze swoim sąsiadem…

 

 

Poprzedni artykułNowa hala na nowy rok szkolny
Następny artykułPOLICJANCI ODZYSKALI SKRADZIONY LAPTOP